sobota, 25 lutego 2012

Wyzwanie "Na końcu tęczy..."

Jakiś czas temu natrafiłam na wyzwanie "Na końcu tęczy..." zorganizowane przez Majalenę.

Temat wyzwania uruchomił moją wyobraźnię na tyle, że zapragnęłam wziąć w nim udział, szczególnie dlatego, że tęcza ze swoimi fantastycznymi kolorami jest moim ulubionym zjawiskiem atmosferycznym. Zresztą jak znam życie, nie jestem w tym lubieniu odosobniona ;)

Tak więc, podnoszę rzuconą rękawicę i odpowiadam Tęczowym kocykiem :)
Kocyk zrobiony jest na szydełku z merceryzowanej bawełny we wszystkich kolorach i odcieniach, jakie udało mi się znaleźć. Był trochę czasochłonny, ale warto było go zrobić.
Mam nadzięję, że Wam też się spodoba :)


P.S. to jest pierwsze wyzwanie w jakim biorę udział i mam nadzieję, że nie ostatnie ;)

czwartek, 23 lutego 2012

Łucznik i konkursy

Wczoraj późnym wieczorem Łucznik (producent maszyn do szycia) ogłosił wyniki swojego konkursu pod tytułem "Karnawałowy Zawrót Głowy".

Główną nagrodę otrzymała (zgodnie z moim przewidywaniem) utalentowana i zaczarowana Maryś ze swoją przepiękną suknią pod tytułem "Złote Myśli". Suknię możesz zobaczyć TU co gorąco polecam, bo naprawdę warto :D

Z przyjemnością mogę również ogłosić, że mój różany kostium znalazł się na liście nagrodzonych :)

---

Skoro jesteśmy już przy tematyce konkursów Łucznika, to opowiem jak się zaczęła się moja przygoda z nimi :)

Jakiś czas temu szukałam w internecie informacji o maszynach do szycia. Moja stara maszyna (stara, nie stara - ma prawie tyle lat co ja, czyli 30 z maleńkim hakiem) odmówiła współpracy i byłam zmuszona szukać jakiejś nowszej.

I tak od strony do strony znalazłam się na facebook'owym profilu Łucznika. Trwał tam akurat konkurs pod tytułem Black & White. Wpadłam więc na pomysł, że upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu i zgłosiłam do konkursu świeżo zrobiony prezent dla pewnej Barbary (bo akurat było przed Barbórką).

Prezentem był komplet dwóch poduszek w kolorystyce zgodnej z konkursem, czyli czerń i biel. Poszewki uszyte są z czarnego atłasu z wszytą białą taśmą pomiędzy przodem a tyłem. Efekt moich wysiłków można obejrzeć poniżej :)

Pierwsza poszewka ozdobiona jest białymi tasiemkami z satyny i z organzy:


Druga poszewka ozdobiona jest białymi gipiurowymi koronkami:


Komplet poszewek zdobył wyróżnienie w konkursie Black & White.

środa, 22 lutego 2012

Ku pamięci i przestrodze

Haft krzyżykowy leży mi na sercu (ale to już wiecie z poprzedniego wpisu) więc chcę podzielić się z Wami, tym czego się nauczyłam z własnego doświadczenia.

Samo haftowanie to generalnie nic trudnego. Trzeba być dokładnym i pamiętać o robieniu wszystkich krzyżyków w tę samą stronę (tzn. żeby zawsze ta sama nitka w kolejnych krzyżykach była na wierzchu). Jak się zrobi krzyżyki raz tak raz siak, to całość haftu wygląda niechlujnie.

Druga sprawa to dobre zaplanowanie, gdzie ma się znajdować obrazek na posiadaniej kanwie lub innej materii. Poniższy obrazek był drugi w mojej hafciarskiej "karierze". Jak widać źle policzyłam ilość krzyżyków i obrazek zamiast znaleźć się trochę dalej od prawej krawędzi, ledwo się na kanwie zmieścił. Usprawiedliwię się, że poniższe "dzieło" stworzyło się jakieś 20 lat temu (na co odrobinę wskazuje pożółknięta kanwa).


Już chyba wszyscy zauważyli, patrząc na panującą na moim blogu kolorystykę, że uwielbiam kolor fuksji ;)



Następną rzeczą bardzo ważna w haftowaniu są nici, czyli mulina. Poniżej pokażę Wam do czego prowadzi używanie mulin z niesprawdzonego źródła.
To miał być prezent. Niestety jedno pranie ręczne, wykonane w celu sprania śladów palców, zniweczyło przeszło miesięczną dziubaninę.




Trzy lub cztery ciemniejsze muliny w kontakcie z wodą "puściły" farbę i niestety te plamy są nie do sprania. Na zdjęciach widać tylko ciemniejsze plamy. W rzeczywistości całe białe płótno zciemniało i jest takie nieładnie bure.




Nauczona na własnych błędach testuję teraz każdą nową mulinę kupioną okazyjnie np. w internecie.

Jeśli ktoś ma jakiś pomysł lub patent własny na pozbycie się przebarwień tego typu, to bardzo proszę o wskazówki :)

P.S. Drugi haft zrobiony według wzoru firmy Mirabilia (wzór oryginalny zmodyfikowany w kolorystyce - zmieniłam troszkę barwy na takie, które bardziej mi się podobają; i w napisach - angielskie nazwy pór roku zmieniłam na polskie).

poniedziałek, 20 lutego 2012

Haftowane wspomnienia

Pierwszy post w moim blogu powstał całkiem niespodziewanie w dniu 14 lutego (straciłam poczucie czasu i nie zauważyłam, że było już po północy) a więc to, co chcę tu pokazać będzie całkiem na miejscu.
Haft krzyżykowy jest mi bliski od dawien dawna i najbardziej go lubie ze wszystkich metod haftowania.
Pierwszy obrazek stworzyłam będąc uczennicą szkoły podstawowej, a było to już jakiś czas temu ;) Obrazek zrobiłam na podstawie schematu z jakiejś kolorowej gazety dla gospodyń. Co to była za gazetka? Niestety nie pamiętam, ale obrazek został, a wraz z nim miłe wspomnienia.
To, co pokażę poniżej, to kopia oryginalnego obrazka, stworzona kilka lat temu w prezencie walentynkowym dla mojego lubego. Haftowałam na płótnie (nie na kanwie) więc było nieco trudniej, ale czego się nie robi z miłości. Pomiędzy postaciami "wpisałam" fragmenty wiersza Adama Asnyka czcionką własnego autorstwa (rysowaną ołówkiem w kraciastym zeszycie).

środa, 15 lutego 2012

Różany kostium karnawałowy

Wszystkiego początki są trudne. Pierwsze kroki na blogu - rzeczy totalnie mi obcej - również.

Na początek pochwalę się różanym kostiumem karnawałowym stworzonym specjalnie na konkurs Łucznika, czyli najświeższym uszytkiem, jaki wyszedł z pod mych rąk. Chociaż "pochwalę się", to stanowczo za dużo powiedziane ;)
Upubliczniam zdjęcia na specjalne życzenie Grupy Szalonego Wsparcia w postaci trzech fantastycznych dziewczyn, które miałam przyjemność poznać w ostatnim czasie :P
Sama pewnie nigdy bym się nie zdecydowała na pokazanie czegoś, do czego nie jestem w 100% przekonana, ponieważ szycie nie jest moją mocną stroną. Niemniej jednak po zaskakująco (dla mnie) pozytywnych komentarzach znajomych i nieznajomych osób, które widziały te zdjęcia na Facebook'owym profilu Łucznika dałam się przekonać i oto są ;)





P.S. Maryś, dziękuję Ci bardzo za wszelką pomoc :*

wtorek, 14 lutego 2012

Start i powitanie

Pierwszy krok - maleńki, ale jakże ważny ;)

Nigdy nie planowałam prowadzenia bloga. Jak widać życie płata figle, bo oto jestem i z chęcią pokażę Wam odrobinę siebie w moich tworach.

Z reguły "chowam się" w stonowanych kolorach - a TU proszę, fuksjowo mi (ten kolor mi teraz w duszy gra).

Dziękuję tym, które to sprawiły. Tym które natchnęły mnie i popchnęły delikatnie do startu - może coś pięknego z tego powstanie ;)

A więc próba generalna:
raz
raz dwa
raz dwa trzy :D
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tu widać, skąd odwiedzany jest mój blog. Kliknij w mapę, a zobaczysz więcej :)

Prawa autorskie

Wszystkie teksty oraz prace i ich zdjęcia pokazane w moim blogu są mojego autorstwa (chyba, że w opisie zaznaczyłam inaczej).
Wykorzystanie ich w jakikolwiek sposób, bez mojej wcześniejszej zgody, jest niezgodne z prawem.
Szanujmy siebie nawzajem i swoją pracę nawet, jeśli jest ona wielką przyjemnością :)